Studentka kupuje rodzinny ogródek działkowy


Lifestyle, Natura, Ogród / piątek, Czerwiec 22nd, 2018

Ogród. Studentka widzi pierwszą lepszą, okrutnie zaniedbaną działkę. Dowiaduje się, ile kosztuje, a raczej ile kosztują nasadzenia, które wprost pochłonęły każdy kawałek dostępnej ziemi. Skacze pod niebo, kiedy dowiaduje się, że ją stać. 

Po kilku dniach jednak przestaje być tak kolorowo, zwłaszcza kiedy się dowiaduje, że właściciel tej działki jest we Francji, mieszka tam na stałe, a do Polski może dojechać dopiero w sierpniu. Nic straconego. Studentka szuka. Wierzy. Znów coś dostrzega. Działka, bez altanki, ale z całym płotem i z ogrodem, który w dużo łatwiejszy sposób może ogarnąć. Dzwoni. Skacze pod niebo, bo cena. Umawia się na transakcję, do której jednak…

Nie dochodzi. Bo sprzedająca ma kolegę, a kolega chce kupić. I kupuje, właśnie tę działkę.

Jest ostatnia działka na wymarzonym RODzie. Ale domek się rozwala, a klon dosłownie zawładną całym obszarem. Wycinka? Jasne, że możliwa. Ale w końcu kupuje się nasadzenia, a nie bezpośrednio ziemię…

* * *

Kupić marzenie czy problem – rodzinny ogródek działkowy

Kiedy tak czytam tę opowieść, mam wrażenie, że stoi nad nami jakiś pech i się śmieje. Ale to tak perfidnie. Maj był miesiącem, w którym postanowiłam wraz z moją partnerką zrobić coś nowego w swoim życiu i jednocześnie jeszcze bardziej zapuścić korzenie w naszym mieście, polskiej stolicy ogrodnictwa. Nie ma w tym nic złego – człowiek się przyzwyczaił do mieszkania w bloku, ale brak ogródka denerwuje nie tylko nas, ale i nasze psy. Wymarzył nam się taki rodzinny ogródek działkowy, więc zrobiłyśmy wszystko, by tak było.

Nie spodziewałyśmy się jednak, że spotka nas tyle problemów, związanych z kupnem działki. A raczej właśnie kupnem nasadzeń. Działki, należącą do ROD, nie da się kupić. Można otrzymać prawa, czyli tak zwane wieczyste użytkowanie. To użytkowanie jest przekazywane między małżonkami, ewentualnie otrzymuje je najbliższa rodzina. W słowo nasadzenia wchodzi dosłownie wszystko: altanka, szklarnia, drzewa, krzewy, kwiaty i… chwasty. Do tego dochodzi potrzeba przestrzegania regulaminu ROD, który mówi o tym, że niektórych drzew trzeba się pozbyć.

Wykosić swoje pieniądze w pień czy udawać, że problem nie istnieje?

Tutaj sprawa się komplikuje. Dlaczego w sumie nie możnaby po prostu postąpić tak, jak postępują bohaterowie romantycznego filmu? Kupują zachwaszczoną, mocno zaniedbaną działkę i robią z niej coś na kształt village dream, miejsca, w którym nareszcie będą czuć się razem wspaniale.

W rzeczywistości to tak nie działa i właśnie się z tym zderzyłam. Stojąc przed sercem i rozumiem, mówię na głos, że dwudziestoletni klon, który maksymalnie rozrósł się na całą działkę, będzie kosztować mnie w sumie dwa tysiące. Jeden tysiąc pójdzie jako składowa ceny za nasadzenia, w tym także tego klonu. Drugi tysiąc pójdzie gratis – kiedy zawołam ekipę do wycinki drzewa.

Mówi się, że kiedy coś chcesz, to jednak powinnaś działać, ale przez nas przemawia rozsądek. Serce krzyczy, owszem, ale rozum mówi, że po co wchodzić w coś, co tak mocno się nie opłaca? Przed kupnem tej ostatniej działki, opisanej w opowiadance na początku, przestrzegła mnie myśl: a co będzie, jeżeli przez nadmiar roboty nie będę chciała pracować na działce?

To wystarczyło.

No to teraz się przedstawimy

Cześć. Jestem Angela i wraz z moją partnerką, Anną, będziemy prowadzić lifestylowo-ogródkowy blog. Nie jestem pewna, czy aby na pewno nie ma podobnego miejsca w sieci, więc nie napiszę, że jesteśmy pierwszymi, które na to wpadły. Bo sam lifestyle już był – na Polkach Gorszego Sortu, które zamknęłyśmy z kilku powodów. Pierwszym z nich było przebranżowienie się. Zamiast Gorszego Sortu powstanie coś lepszego, coś, co ma ładny tytuł: Jak żona z żoną. Pod tym linkiem znajdziecie więcej informacji.

Ja natomiast wychowałam się w domu z ogrodem. Rodzinny ogródek działkowy mógłby być przełomowy, mógłby sprawić, że podczas wakacji nie dusiłabym się w domu z dwoma psami, które chcą się wybiegać. Odkąd napisałyśmy pierwszą książkę, w której kwiaty spełniały główną rolę, nie mogę się od nich oderwać. Co z tego, że nie zawsze sobie z nimi radzę? Wszystkiego można się nauczyć.

Ostatni powód jest taki, że moja kobieta ma dyplom technika architektury krajobrazu.

Muszę to w końcu wykorzystać.